sobota, 26 lipca 2014

Deser jagodowy z czekoladą

Blueberry chocolate dessert 
Scroll down for recipe in English 
Zanim przejdziemy do tych smakowitych jagód, o których będzie dziś mowa, chciałabym najpierw podzielić się z Wami pewnym odkryciem. Odkrycie dotyczy właściwie mojej osoby, ale może i Wy macie podobne doświadczenia. Jakiś czas temu opiekowałam się prze weekend małym kotkiem. Kto mnie zna ten wie, że wprost przepadam za kotami. Gdy tylko jakiegoś zobaczę jestem jak dziecko, które chce słodką kicię złapać i ukochać. Oczywiście znawcy kotów domyślą się, że nakłonienie  niechętnego, nieznanego kota do zabawy, lub co gorsza próba bezgłośnego podejścia i złapania go, w 99,9% kończą się sromotnym niepowodzeniem. W każdym razie naprawdę kocham koty i marzę, by kiedyś mieć własnego Maine Coona. Myślałam wiec, że taka weekendowa opieka na kotem to fajna zabawa, że się wprawię i będzie cudownie. Oczywiście, było wprost rozczulająco, kotek był przesłodki i uroczy, ale prawdę mówiąc to były strasznie stresujące dwa dni i tego wcale się nie spodziewałam. Czułam się jak matka, która przyniosła do domu nowo narodzone dziecko, zupełnie nie ma pojęcia co z nim zrobić, a co gorsza boi się, że coś zrobi źle. Mogę śmiało powiedzieć, że spędziłam weekend na niemal obsesyjnym zastanawianiu się co oznacza każde miauknięcie, czy kotek nie powinien iść spać, czy nie trzeba go obudzić, żeby nie szalał w nocy, czy nie zjadł za dużo, czy nie zjadł za mało i tak w kółko. Po tych dwóch dniach zrozumiałam, że chyba jeszcze nie do końca jestem gotowa na taką odpowiedzialność, jaką jest opiekowanie się żywą istotą. Podobno najpierw trzeba przejść próbę roślinki i dopiero po jej pomyślnym przejściu można myśleć o zwierzaku. Z roślinkami też mi doi tej pory nie szło, notorycznie o nich zapominałam i każda kończyła całkowicie zasuszona. Ale zobaczymy. Teraz mój kierownik idąc na urlop zostawił mi swój kwiatek pod opieką. Jak przeżyje 3 tygodnie ze mną, to znaczy, że jeszcze będą ze mnie ludzie.
A co z tym wszystkim ma wspólnego jagodowy deser? Otóż robiłam go w czasie opieki nad kociakiem i mocno mi przypomina tamte dni. Chyba dawno nie obfotografowałam niczego tak szybko i sprawnie jak ten właśnie deser. Nie poświęciłam na to więcej niż 20 minut, bo czułam się bardzo źle opuszczając kotka i nie poświęcając mu swojej uwagi. Mówię Wam, istny obłęd.

Składniki
na 5 porcji

warstwa jagodowa
300 g jagód
250 g jogurtu greckiego
2 łyżki cukru
1 łyżka żelatyny, rozpuszczona w niewielkiej ilości wody

warstwa czekoladowa
125 g kremowego serka Philadelphia
100 g gorzkiej czekolady
1 łyżka masła
2 łyżki cukru pudru

Zaczynamy od przygotowania warstwy jagodowej. Jagody blendujemy z jogurtem i cukrem. Żelatynę rozpuszczamy w odrobinie gorącej wody i dokładnie mieszamy. Gdy całkowicie się rozpuści dodajemy do masy jagodowej i bardzo dokładnie mieszamy. Wlewamy do szklanek, mniej więcej do 2/3 wysokości. Wstawiamy do lodówki, aż lekko stężeją.
W tym czasie zajmujemy się warstwą czekoladową. Czekoladę rozpuszczamy z masłem nad gorącą kąpielą wodną. Serek Philadelphia ucieramy z cukrem pudrem. Wlewamy do serka rozpuszczoną i przestudzoną czekoladę i dokładnie mieszamy do uzyskania gładkiego kremu. Rozdzielamy krem czekoladowy pomiędzy szklanki z jagodową warstwą. Wstawiamy do lodówki na 2-3 godziny. Podajemy schłodzone z warstwą świeżych jagód.

Ingredients
serves 5

blueberry layer
300 g blueberries
250 g Greek yoghurt
2 tbsp sugar
1 tbsp gelatin, dissolved into small amount of hot water

chocolate layer
125 g cream cheese
100 g dark chocolate
1 tbsp butter
2 tbsp powdered sugar

We begin with the blueberry layer. Mix blueberries with yoghurt and sugar. Dissolve gelatin into small amount of hot water and mix well. Add to the blueberries and mix until well combined. Fill up prepared glasses about 3/4 full. Place into fridge until set.
Meanwhile, prepare chocolate layer. Melt chocolate with butter over hot water bath. Mix cream cheese with sugar. Pour in melted chocolate and mix well. Divide chocolate cream between glasses with set blueberry layer. Place in the fridge for another 2-3 hours. Serve chilled with fresh blueberries on top. 

niedziela, 20 lipca 2014

Placek brzoskwiniowy

Peach Pie 
Scroll down for recipe in English 
Często jest tak, że nie doceniamy małych rzeczy, pozornie błahych i nieistotnych. Dopiero, gdy coś burzy spokój w naszym życiu, zaczynamy zdawać sobie sprawę, że to właśnie te małe rzeczy budują szczęście. Gdy coś idzie nie tak, gdy przychodzi taki dzień, że lepiej by było, gdyby nigdy się nie zaczął, najbardziej tęsknię właśnie za takimi małymi przyjemnościami. Za spokojnym popołudniem spędzonym w ogrodzie, za rozkoszowaniem się ciepłym letnim powietrzem, za zwykłą rozmową z kimś, z kim po prostu lubię spędzać czas. Codziennie uczę się, żeby doceniać to, co mam. Nie chodzi tylko o rzeczy materialne, ale o ulotne chwile, pozornie nic nie znaczące sytuacje, w których na pierwszy rzut oka nie ma nic specjalnego. Jednak gdy przeminą, uświadamiam sobie jak były cenne, jak dużo radości mi przyniosły i zaczynam żałować, że nie mogły trwać dłużej.
Takie ulotne, ale jakże cenne chwile, zdążają się każdego dnia. Czasami doświadczam ich w kontaktach z ludźmi, czasami w pracy, a czasami przebywając sama ze sobą. Taką chwilą pełną przyjemności, która naprawdę zasługuje na docenienie może być upieczenie ciasta, a potem zjedzenie kawałka ze smakiem. Placek z brzoskwiniami i brzoskwinie w ogóle, nieodmiennie kojarzą mi się z takimi właśnie małymi, słodkimi przyjemnościami.

poniedziałek, 14 lipca 2014

Sałatka z groszku i truskawek

Green peas strawberry salad 
Scroll down for recipe in English 
Ostatnie dni są trochę zwariowane. W pracy nastał gorący okres, na który od dawna się szykowaliśmy. Od kilku dni montujemy wielką i wspaniałą wystawę. Cudownie jest widzieć jak wiele małych elementów, tak długo dopieszczanych przez tyle osób, zaczyna żyć razem i tworzy piękną całość. Nie spodziewałam się, że aż tak spodoba mi się ta część pracy w muzeum. Ale pomimo pośpiechu w pracy mam też trochę czasu na przemyślenia. Często siadam sobie popołudniu na ogrodowej huśtawce i huśtając się przez dobre pół godziny zastanawiam się nad wieloma sprawami. Dzięki temu doszłam do wniosku, że trochę straciłam serce do mojego bloga w obecnym kształcie. Nie chodzi o to co robię, ale jak to robię. Przez pośpiech i brak czasu zaczęłam stawiać raczej na ilość, niż na jakość wpisów. A to bardzo mi się nie podoba i nigdy nie chciałam iść w tę stronę. Dlatego teraz powoli postaram się wrócić na właściwy kurs, który jakiś czas temu sobie obrałam. Mam też kilka planów, które postaram się zrealizować w najbliższej przyszłości. 

środa, 9 lipca 2014

Odwracane ciasto z jagodami

Upside down blueberry cake 
Scroll down for recipe in English 
Czas zaczął płynąć dla mnie nieco inaczej. Do tej pory lipiec był miesiącem odpoczynku, lenistwa i braku większych obowiązków. Gdy żyje się tak od wielu lat trochę ciężko pogodzić się z tym, że teraz to miesiąc pracy jak każdy inny. Lato nadeszło całkiem niespodziewanie. Z dnia na dzień w ogrodzie pojawia się więcej sezonowych warzyw i owoców. Trochę ubolewam nad tym, że nie mam teraz aż tyle czasu, by każde z nich w pełni wykorzystać. Ale nie chcę narzekać. Kilka dni temu siedziałam sobie w moim ulubionym miejscu w ogrodzie, pod starą wiśnią. Nagle kolejny raz dotarło do mnie jak zabawne i nieprzewidywalne potrafi być życie. Prawie dokładnie rok temu siedziałam w tym samym miejscu i starałam się pogodzić z tym, że jak mi powiedziano, nie ma szans na dostanie się na staż tam gdzie bym najbardziej chciała. A jednak, udało się. Trzeba było poczekać, trochę się podenerwować, ale dzięki temu jestem tam już czwarty miesiąc i zostanę jeszcze przez pięć kolejnych. Czasami rzeczywiście jest tak, że porażka może przerodzić się w coś znacznie lepszego niż pierwotny cel, że któregoś dnia będziemy wdzięczni usłyszane wtedy  "nie".
Najbardziej pracowity lipiec od wielu lat sprawił, że kiedy już coś piekę, to są to raczej rzeczy proste. W wolnych chwilach wolę posiedzieć sobie w ogrodzie, nacieszyć się słońcem, świeżym powietrze i wszystkim tym, czego brakuje człowiekowi w czasie 8 godzin w biurze. Z tym ciastem nie miałam dużo pracy. Wystarczyło wysypać jagody, wymieszać składniki, zalać i upiec. A potem można się rozsiąść z kawałkiem i cieszyć słodkim latem.

piątek, 4 lipca 2014

Ciasto jaglane z truskawkami

Strawberry millet cake 
Scroll down for recipe in English 
Gdzie się ostatnio nie obrócę, to zalewa mnie ogromna ilość ciast i deserów z wykorzystaniem kaszy jaglanej. Już jakiś czas temu zaczęłam się powoli przymierzać do wypróbowania jej w jakimś wypieku. Nabyłam nawet w tym celu stosowne pudełeczko, które niestety trochę przeleżało w szafce, a trochę zostało objedzone przy innych okazjach. Na szczęście jedną małą torebeczkę udało mi się uchować i przy stosownej okazji mogłam się zabrać za pieczenie.

Co można napisać o samym cieście? Proste, ucierane, z truskawkami. Dość ciężkie, ale nie zbite, wilgotne od kaszy. Mocno pragnę wierzyć, że zdrowe, bo zjadłam więcej niż jeden kawałek :)

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Chrupiące gofry z batatów

Sweet potato waffles 
Scroll down for recipe in English 
Tak, wiem doskonale, że bataty kojarzą sie dużo bardziej z chłodną jesienią niż z pięknym i słonecznym latem. Tyle jest teraz sezonowych owoców, że jakoś ciężko wyobrazić sobie, by zamienić je na cięższe i cieplejsze smaki. Też tego nie planowałam, ale te piękne bataty jakoś tak do mnie przemawiały ze sklepowej półki, że nie miałam serca ich nie zabrać ze sobą do domu. Pierwsza myśl - sweet potato pie. Ale jednak nie, zbyt jesiennie, szkoda tych pięknych, świeżych owoców w ogrodzie. Drugą myślą były gofry i za nią też podążyłam. Bardzo mi zależało na zachowaniu w gofrach chrupiącej otoczki i mięciutkiego, lekkiego wnętrza. Nie byłam pewna, czy po dodaniu ciężkiego skądinąd pureé z batatów, ciasto nie stanie się zbyt zbite i ciężkie. Na szczęście gofry po upieczeniu okazały się lekkie i chrupiące, czyli dokładnie takie, jak wszyscy lubimy najbardziej. Podałam je ze świeżymi truskawkami i czekoladą. 

środa, 25 czerwca 2014

5 sposobów na fotografowanie lodów

Lato, a więc sezon lodowy, w pełni. Przygotowujemy pyszne lody, sorbety i lodowe desery, które potem chcemy pięknie sfotografować. Niestety, lody są chyba jedną z najtrudniejszych rzeczy do uwieczniania na zdjęciach. Na ogół desery fotografuje się łatwo i przyjemnie, ale lody mają jedną podstawową wadę - bardzo szybko się topią. W zależności od temperatury otoczenia, na zrobienie dobrego zdjęcia lodów mamy nie więcej niż kilka minut, dlatego wymagają one specjalnego podejścia. Doskonale pamiętam moją pierwszą sesję z lodami. Na początku za mocno je zmroziłam i miałam problem uformowaniem ładnych kulek. Gdy to już się udało i zaczęłam zdjęcia, a właściwie dopiero się rozgrzewałam, lody też się rozgrzały i piękne kulki po kilku minutach tak piękne już nie były i zaczęły się rozpływać. Oczywiście każdy z nas ma inny styl fotografowania i inaczej do tego podchodzi. Ja jestem z tych, co lubią poświęcić na to trochę czasu. Nie lubię się śpieszyć, wolę kilka razy zmienić scenę, żeby znaleźć coś, co ostatecznie mnie zadowoli. Chyba dlatego tak trudno fotografować mi lody. Na szczęście jest jednak kilka sposobów na to, żeby lody nie przysparzały fotografującemu aż tylu problemów.

niedziela, 22 czerwca 2014

Sernik czekoladowo - truskawkowy bez pieczenia

No bake chocolate strawberry cheesecake 
Scroll down for recipe in English 
Ostatnio bardzo rzadko piekę z użyciem czekolady. Lubię ją, chociaż nie jest mi niezbędna do przeżycia. Czasami jednak przychodzi taki dzień, kiedy dosłownie dałabym się pokroić za coś mocno czekoladowego. Jednego takiego dnia połączyłam moje nagłe pragnienie czekolady z ostatnią, i ciągle żywą, obsesją sernikową i wyszedł mi taki oto czekoladowy sernik z truskawkami. Sernik jest bardzo delikatny, a jego konsystencja zbliżona jest bardziej do musu, niż do klasycznego ciężkiego sernika. Tym razem zrezygnowałam też z użycia żelatyny. Zamiast tego ciasto powędrowało na kilka dobrych godzin do zamrażalnika.

środa, 18 czerwca 2014

Tort naleśnikowy z truskawkami

Strawberry crepe cake 
Scroll down for recipe in English 
Sezon na truskawki w moim ogrodzie w pełni, więc staram się jak mogę je wykorzystywać. Co roku mam jednak ten sam problem, czyli klęskę urodzaju. Staram się jak najlepiej wykorzystać ten krótki okres, w którym ilość truskawek może czasami przyprawiać o zawrót głowy. Dodaję je niemal do wszystkiego, rozdaję rodzinie i znajomym, zabieram do pracy, gdzie umilają nam nasz muzealny kierat. Ale wszystko to mało, bo wystarczy trochę ciepła i słońca, a truskawki dojrzewają jak szalone. Ale jedną z dobrych stron takie sytuacji, poza pysznymi owocami w dowolnej ilości, jest to, że kulinarna kreatywność pracuje na najwyższym poziomie. Sezon jest krótki, a z truskawek tyle wspaniałych rzeczy można przygotować. W obecnej chwili nawet nie ośmielam się myśleć o pieczeniu czegoś, co nie zawiera truskawek, niezależnie od tego, jak wielką miałabym ochotę. Wszystko inne mus poczekać na swoją kolej.
Truskawkowy urodzaj wykorzystałam jako pretekst do zrobienia tortu naleśnikowego. To moje pierwsze do niego podejście i efekty chyba nie jest najgorszy. Następnym razem postarałabym się tylko żeby było odrobinę wyższy. Tutaj, trochę z lenistwa, poprzestałam na takich rozmiarach, ale i tak dwa razy dorabiałam ciasta, bo naleśniki w czasie smażenia znikały. W końcu trzeba było dobrze przetestować, czy się nadają :) Torcik jest prosty, chociaż samo usmażenie kupki naleśników zajmuje trochę czasu. Ale w końcu długi weekend zaczyna się już jutro, więc można poświęcić trochę więcej czasu na przygotowanie czegoś pysznego. Wiem, że ja właśnie tak zamierzam go spędzić :)

sobota, 14 czerwca 2014

Sernik bez pieczenia z letnimi owocami

No bake summer fruits cheesecake 
Scroll down for recipe in English 
Lato zaczyna sobie coraz śmielej poczynać, więc pora dać trochę odpocząć piekarnikowi. Wiedziona moją nowo odkrytą sernikową obsesją, przygotowałam tym razem wersję bez pieczenia, lub jak kto woli - na zimno. Taki sernik marzył mi się od jakiegoś czasu. Szybki i prosty w przygotowaniu, kremowy i delikatny, no i naładowany letnimi owocami. Ja do swojego użyłam czereśni, borówek no i oczywiście truskawek, ale doskonale sprawdzą się też maliny czy wiśnie. Jeśli chodzi o ser, to u mnie jest to mascarpone. Jeśli akurat nie macie go pod ręką, lub nie chcecie używać, to można go śmiało zastąpić kremowym twarogiem sernikowym. 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...