Zamarzyły mi się serniczki. Małe i
z owocami. W lodówce czekała ricotta i reszta mascarpone, który została po jakimś
smakowitym śniadaniu. Zostało tylko szybko zagnieść kruche ciasto.
Owoce jeszcze mrożone. Na razie
nie kupuję, czekam na nasze Polskie, z własnego ogródka. Moje truskawki już
pięknie kwitną i spodziewam sie dużo owoców. Oby tylko popadał deszcz. A tym
czasem marzę już o tych wszystkich rzeczach, które z nich przygotuję.
Serniczki wyszły pyszne. Słodka
masa serowa, kwaśne owoce i kruche ciasto, które dzięki podpieczeniu nie
zrobiło się miękkie, czego nie znoszę w sernikach.
Idealne, szybkie, urocze. Na
doczekanie do pełni sezonu owocowego :)
P.S. Oto moje nowe nabytki
deskowe, o których pisałam na FB w swojej pełnej krasie. Oszalałam na ich punkcie
:)
kruche ciasto
250 g maki
125 g zimnego masła
90 g cukru
1 jajko
masa serowa
250 g ricotty
125 g mascarpone (można zastąpić
ricottą)
2 jajka
1 łyżka ekstraktu waniliowego
70 g cukru
2 łyżki mąki pszennej
skórka z 1 pomarańczy
ok. 200 g owoców leśnych (mogą
być mrożone)
Mąkę łączymy z cukrem. Dodajemy
masło i siekamy. Gdy połączy się z mąką wbijamy jajko i szybko zagniatamy
ciasto. Owijamy folią i wkładamy do lodówki na ok. 20 min.
Schłodzone ciasto rozwałkowujemy na grubość
ok. 3 mm. Wykładamy nim foremki do tartaletek. Ja wykorzystałam 6 foremek o śr.
10 cm i 5 małych o śr. 5 cm. Ciasto chwile schładzamy w lodówce i nakłuwamy
widelcem.
Podpiekamy w 180C przez 15 min.
Wyjmujemy i przygotowujemy nadzienie serowe.
Mieszamy ricottę i mascarpone z
cukrem i ekstraktem waniliowym. Dodajemy jajka, mąkę i skórkę. Dokładnie mieszamy. Dodajemy owoce
i delikatne łączymy je z masą.
Wykładamy masę na podpieczone
spody i pieczemy w 180C kolejne 20 min, aż masa będzie zwarta. Podajemy
schłodzone.

























