wtorek, 3 lipca 2012

Cantuccini w dwóch odsłonach


Gdyby ktoś mnie zapytał jakie są moje ulubione włoskie słodycze miałabym pewnie problem z jednoznaczną odpowiedzią. Jednak ostatecznie i przy całej mojej miłości do tiramisù wybrałabym chyba właśnie cantuccini. Niby zwykle, suche i twarde ciasteczka, ale mają w sobie coś takiego, że tracę dla nich głowę, a przy nich samokontrolę, dlatego nie robię ich za często :)

Te zrobiłam na mały, pożegnalny poczęstunek jaki urządziłyśmy sobie z dziewczynami na ostatnich przed wakacjami zajęciach z włoskiego. Było bardzo miło, mimo że z różnych przyczyn zjawiło się nas tylko trzy. zjadłyśmy pyszny podwieczorek, było caprese, domowy chleb i pyszny, słodki deser. 

Ciasteczka te pochodzą z prowincji Prato w Toskanii. Poprawnie nazywają się cantuccini lub właśnie biscotti di Prato, czyli ciasteczka z Prato.
 
Wykorzystałam przepis z tej strony.



Składniki:

2 szklanki maki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
3 jajka
2/3 szklanki cukru
skórka otarta z ½ cytryny
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego lub 1 laska wanilii
szczypta soli
200 g migdałów lub 100 g suszonej żurawiny

Migdały podpiekamy kilka minut na patelni bez tłuszczu, aż zaczną intensywnie pachnieć. Można zdjąć skórkę, ale moim zdaniem nie jest to konieczne.

Jajka ucieramy z cukrem i wanilią. Mieszamy ze sobą mąkę, proszek, sól i skórkę cytrynową. Dodajemy to do jajek z cukrem i mieszamy. Następnie dodajemy migdały lub żurawinę. W zależności od wielkości jajek ciasto będzie albo mocno klejące, albo dość zwarte i da się zagnieść. Jego konsystencja nie ma wpływu na smak, więc nie ma się czym martwić.

Z ciasta formujemy 2 lub 3 wałki (jeśli chcemy, by gotowe ciasteczka były nieco mniejsze) i pieczemy w 180°C przez ok. 30-35 min. Po tym czasie wyjmujemy z piekarnika i dzielimy na ciasteczka krojąc dość mocno na ukos. Wkładamy je znowu do piekarnika na 15 min, wyjmujemy, obracamy ciasteczka na drugą stronę i pieczemy kolejne 15 min.


Do przepisu dołączam jedną z najpiękniejszych piosenek. Sara Brightman i Andrea Bocelli


Kuchnia Bardzo Włoska 2012

11 komentarzy:

  1. To moje ulubione ciasteczka do kawy, bez dwoch zdan!

    OdpowiedzUsuń
  2. Też uwielbiam te ciastka!

    OdpowiedzUsuń
  3. Natknęłam się na słowo "tiramisu" i od razu mi gorzej :D Ciasteczek tych nigdy nie jadłam.. Poprosiłabym, żebyś wzięła ze sobą we czwartek, ale podejrzewam, że nie będzie już co ;) Bardziej niż przepisem delektuję się piosenką, do jej całego geniuszu dokładam bardzo dużo wspomnień, które z nią wiążę. Ach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może i wezmę kilka, zawsze to pretekst żeby zrobić :D

      Usuń
    2. Gooonia, prooosimy! :D

      Usuń
  4. wybieram z migdałami:) pycha!

    OdpowiedzUsuń
  5. Po pierwsze nigdy nie słyszałam o tych ciasteczkach, a przepis jest całkiem prosty... no i wyglądają znakomicie. Muszę koniecznie wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  6. też je uwielbiam ! na razie zakochałam się w połączeniu migdałów i suszonych moreli, ale mam nadzieje że niedługo wypróbuje też inne wariacje smakowe :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...