Od razu wiedziałam, że muszę zrobić to ciasto. Osobiście gin i tonik to nie jest mój ulubiony drink, ale znam kogoś, kto mógłby się tą mieszanką żywić, gdyby robili wersję do jedzenia. Madzia, ciasto dedykowane specjalnie Tobie :)
Dokładnie tak, jak podała na swojej stronie autorka przepisu odczucia co do obecności ginu w cieście są subiektywne. Dla mnie osobiście nie był on mocno wyczuwalny, ale może właśnie dzięki temu w ogóle miałam ochotę ciasto jeść. Tu trzeba po prostu poeksperymentować. Jedno jest pewne, nikt się tym ciastem nie upije, ale jako ciekawy dodatek do drinka jest jak najbardziej. Chociaż przyznam, że wersję upijającą mam w głowie, ale to już z dodatkiem innego alkoholu :)
Myślę, że miłośnicy ginu mogą spokojnie zastąpić mleko w glazurze dodatkową łyżką ginu. Natomiast fanatykom ginu polecam zrobienie glazury rzadszej/ większej ilości, żeby dosłownie zatopić w niej ciasto.
Przepis pochodzi z tej strony. Zrobiłam tylko ½ porcji, a także lekko zmodyfikowałam glazurę i lukier.
Ciasto:
1 ½ szklanki mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta soli
113 g masła
150 g cukru
2 duże jajka
1 łyżka ekstraktu waniliowego
1 ½ łyżeczki startej skórki limonki
1/8 szklanki ginu
1/8 szklanki mleka
sok z ½ limonki
Wszystkie składniki powinny mieć temperaturę pokojową.
Mieszamy razem mąkę, proszek i sól.
Ucieramy masło na puszystą masę. Powoli dodajemy cukier i dalej ucieramy, aż prawie całkowicie się rozpuści. Dodajemy po jednym jajku nie przerywając ucierania, a następnie dodajemy wanilię i skórkę z limonki.
Dodajemy połowę suchych składników, a także gin, mleko i sok z limonki. Mieszamy do połączenia i dodajemy drugą część suchych składników. Przelewamy ciasto do formy (ok. 22x15 cm, ale spokojnie można użyć nieco większej), pieczemy w temperaturze 180°C przez ok. 35 min.
Od razu po wyjęciu ciasta nakłuwamy je widelcem lub wykałaczką i oblewamy je glazurą. Zostawiamy do wystygnięcia i lukrujemy.
Glazura:
120 g cukru pudru
3 łyżki ginu
sok z ½ limonki
1 łyżka mleka
Wszystkie składniki dokładnie wymieszać i oblać mieszanką gorące jeszcze ciasto.
Lukier:
140 g cukru pudru
2 łyżki ginu
sok z ½ limonki
Ze składników wyrobić lukier i udekorować zimne ciasto.

Ale rewelacyjne ciacho! jak piękne wygląda! zapisuję do wypróbowania :)
OdpowiedzUsuńDla mnie gin z tonikiem to jedno z najlepszych alkoholowych połączeń. Z pewnością Twoje ciacho bardzo by mi smakowało. :)
OdpowiedzUsuńFajnie wygląda! Ciekawy pomysł :)
OdpowiedzUsuńNie przepadam za koktajlami, ale takie ciasto mnie kusi!Robilam kiedys Pinacolada Cupcakes, mysle ,ze to ciasto tez mozna zrobic w formie malych babeczek.Co Ty na to?:)
OdpowiedzUsuńJak najbardziej tylko wtedy zamieniłabym lukier na jakiś krem limonkowy :)
Usuńciasto prezentuje się niebiańsko, i to połączenie smaków mmm... Rewelacja! Pozdrawiam !
OdpowiedzUsuńZdjecia sa piekne ale nie wiem czy wyprobuje ten przepis :D nie przepadam na tonikiem czy ginem :D
OdpowiedzUsuńWygląda rewelacyjnie - choć gin z tonikiem to również nie jest moim ulubionym drinkiem! Wspaniałe zdjęcia :)
OdpowiedzUsuńCzadowe ciacho:)))
OdpowiedzUsuńYeah! Gonia, wiesz, że nie umiem piec, gotować - w kuchni od początku do końca wychodzą mi jedynie przetwory, ale ciasto gin&tonik! Ja je zrobię, powiem więcej: ono mi wyjdzie! Dziękuję Ci za ten wspaniały przepis, niezwykle przypadł mi do gustu :D Dziękoować! :*
OdpowiedzUsuńWłaśnie zapomniałam się Ciebie dzisiaj zapytać czy już widziałaś :) Rób, tylko radzę ci zrobić dwa razy więcej glazury i zastąpić w niej mleko ginem, bo inaczej może być za mało ginowego smaku jak dla Ciebie :) A może by je do Sandomierza zabrać jako własny prowiant? :D
UsuńO Kochana to świetny pomysł z tym Sandomierzem! Tylko która robi? Bo ja za swoje wypieki nie ręczę :D Yhym, zrobię tę podwójną glazurę, koło weekendu się wybiorę po brakujące składniki i spróbuję swoich sił przy wypiekach. Gin oczywiście w domu mam, jakże by inaczej :D:D
UsuńMogę ja zrobić, pewnie jeszcze w busie by było po cieście :) Zdaję sobie sprawę, że ginu u Ciebie brakować nie może :D
UsuńDla dorosłych czy nie, chyba się skuszę. ;) W Niemczech mam pozwolenie.
OdpowiedzUsuńUwielbiam takie desery tylko dla dorosłych :) koniecznie muszę wypróbować - myślę, że to fajne ciasto na zbliżający się weekend.
OdpowiedzUsuń