Zgodnie z obietnicą jestem, wracam do bardziej regularnej pracy. Jest mi ciężko. Słońca brak, za oknem szaro, a zamiast bawiących się dzieci sąsiadów słyszę tylko pokapywanie deszczu i wiatr. Zastanawiam się czy to już koniec lata.
Taka pogoda odbiera mi chęć do pracy. Nie mam ochoty gotować, piec i fotografować. Zamiast tego snuje się całymi dniami po domu.
Coraz wyraźniej czuję wyrzuty sumienia. Moja magisterka powinna już być zaczęta, a jak na razie tylko przynoszę kolejne książki, które leżą po kilka dni zanim zdecyduje się do nich zajrzeć.
Pocieszam się, że wraz ze słońcem wróci chęć do działania. Oby. A na razie możemy tylko wspominać ciepłe, słoneczne dni.
Z upieczeniem Opery dość długo zwlekałam. Nie wiem dlaczego, ale byłam wobec niej odrobinę nieufna. Zanim zaczęłam przejrzałam masę przepisów na polskich i zagranicznych stronach i przyznam, że byłam lekko zagubiona. Żadem przepis w pełni mnie nie satysfakcjonował, więc postanowiłam, w oparciu o kilka, stworzyć swój własny. Nie ma tu jednak jakichś specjalnych innowacji, bo zależało mi na jak najbardziej tradycyjnym smaku. Nie wiem czy się udało, ale rodzinie bardzo smakowało i już przyjęłam zamówienie na wykonanie Opery w wersji big na Święta. Ciasto zdecydowanie dla kawoszy i miłośników czekolady.
75 g cukru
2,5 łyżki mąki
75 g zmielonych migdałów
3 jajka
1 białko
Oddzielamy białka od żółtek. Z białek ubijamy sztywną pianę, a pod koniec dodajemy powoli cukier. Gdy się rozpuści dodajemy po jednym żółtku. Porcjami wsypujemy migdały wymieszane z mąką i delikatnie łączymy z jajkami.
Masę dzielimy na 3 równe części i pieczemy 3 biszkopty w temperaturze 150°C przez 15-20 min. Piekłam w formie ok. 17x22 cm. Po upieczeniu delikatnie wyjmujemy je na kratkę i studzimy.
Po wystudzeniu nasączamy biszkopt syropem, wykładamy 1/3 kremu kawowego, na to 1/3 polewy czekoladowej. Postępujemy tak samo z pozostałymi biszkoptami.
krem kawowy:
70 g cukru
2 żółtka
1 łyżka rozpuszczalnego espresso lub mocnej kawy rozpuszczalnej
100 g masła w temperaturze pokojowej
Żółtka ucieramy z cukrem na gładką, jasną masę. Następnie gotujemy je nad gorącą kąpielą wodną przez ok. 3 min. Ważne jest żeby naczynie, w którym przygotowujemy masę nie dotykało dnem powierzchni wody. Z kolei woda nie powinna się mocno gotować, więc gdy tylko zacznie wrzeć trzeba minimalnie zmniejszyć płomień.
Gdy żółtka całkowicie ostygną ucieramy je z masłem, a na koniec dodajemy kawę rozpuszczoną w minimalnej ilości wody.
syrop kawowy:
90 ml wody
1,5 łyżki kawy
1,5 łyżki cukru pudru
Składniki mieszamy i nasączamy syropem każdy z biszkoptów.
polewa czekoladowa:
150 g gorzkiej czekolady
120 ml śmietanki 30%
Czekoladę rozpuszczamy ze śmietanką nad gorącą kąpielą wodną.



coś obłędnego!
OdpowiedzUsuńboskie! :) poproszę kawałek
OdpowiedzUsuńFaktycznie nastrój minorowy i jesienno zimowe ciasto.... Lato jeszcze się nie kończy bo jeszcze go nie było.... a przynajmniej nie zauważyłam :) Przy Operze troszke pracy jest ale smak wynagradza czas spędzony w kuchni. Piękne zdjęcia, smakowicie wyszło aż ochota mnie naszła... tylo dziś czasu brak choć pogoda jesienna w sam raz na operę. Pozdrawiam kamila
OdpowiedzUsuńJak to cudnie wygląda.. Zjadłam bym kawałek!
OdpowiedzUsuńja nie mam pomysłu na temat pracy magisterskiej nawet... za to ciasto wyszło Ci fantastyczne
OdpowiedzUsuńRewelacyjnie wygląda! absolutnie rewelacyjnie!
OdpowiedzUsuńNajbardziej podoba mi się zdjęcie żółtek ;D Chociaż inne też super! I ciacho wygląda obłędnie :)
OdpowiedzUsuńciasto wygląda obłędnie!:) zjadłabym z pół blachy!
OdpowiedzUsuńGosiu! Zabrakło mi słów! CUDO! Zdjęcia, ciasto - wspaniałe!
OdpowiedzUsuńPodziwiam i pozdrawiam pełna zachwytu!
Szalenie elegancko wyglada!
OdpowiedzUsuńA ze magisterka sama sie nie napisze, zycze zapalu do pracy :)
Dzięki, ale mogłaby chociaż sama zacząć się pisać :)
UsuńWygląda świetnie. Ja też przez tę pogodę nie mam chęci zaglądać do kuchni.
OdpowiedzUsuńNie przejmuj się. mają wrócić upały już za kilka dni:))
OdpowiedzUsuńA ciasto cudeńko<3
Pozdrawiam i zapraszam do siebie:)
ojoj, zjadlabym ;) jesli pogoda bedzie nadal tak piekna;> zrobie sobie opere na weekend:)
OdpowiedzUsuńciasto wygląda niebiańsko apetycznie! Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńTeż robiłyśmy Opera Cake jest Pyszne!!!
OdpowiedzUsuńoczywiście widziałam, dobrze znana jest mi Wasza strona :)
UsuńJak dla mnie połączenie smaków idealne :)
OdpowiedzUsuńCoś pięknego i na pewno smacznego. Wygląda na bardzo czasochłonne. Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńTak się tylko wydaje, a robi się może nie błyskawicznie, ale dość sprawnie :)
UsuńSuper ciacho! :-) Zabieram się za nie od 2 lat, ale dzięki Tobie zyskałam mobilizację:-) Dziękuję :-)
OdpowiedzUsuńMagisterką się nie martw - wrócą siły i napiszesz w oka mgnieniu :-)
Pozdrawiam serdecznie!
wow! szaleństwo *-* i to PYSZNE szaleństwo! ;))
OdpowiedzUsuńCudowne!!!
OdpowiedzUsuńCiasto wygląda bardzooooo apetycznie ;]
OdpowiedzUsuńtak patrzę na to ciasto, patrzę, patrzę i przestać nie mogę! *.*
OdpowiedzUsuńA ja już się napatrzyłam, tak dobrze wygląda że już muszę przestać. Do zobaczenia, kończę :D :) Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńZostałaś otagowana u mnie ! http://nutinkowewypieki.blogspot.com/2012/08/otagowana.html
OdpowiedzUsuńNie wiem co mi się bardziej podoba, czy opera czy fotki?
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie!
Taak, ja tez sie kiedyś porwałam na zrobienie opery i też długo z tą decyzją zwlekałam:-). Z pewnościa nie jest to ciacho dla leniwców, ale trud został wynagrodzony:-). Zachwyt gości i domowników - bezcenne! :-)))))
OdpowiedzUsuńbardzo efektowna opera, brak mi słów:)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
Pysznie wygląda! :3
OdpowiedzUsuńZrobiłam Mamie prezent i kupiłam bilety do opery....mysle, że dam jej bilety razem z tym ciastem, bo mam ochotę je upiec!:)
OdpowiedzUsuńDziś zrobiłam i jest przepszne! Naprawdę smakuje rewelacyjnie! jedyne co, zmniejszyłam ilość cukru w kremie i zrobiłam ciut więcej polewy, gdyż zabrakło mi (jakoś tak więcej mi się nałożyło na poszczególne warstwy:)). Polecam wszystkim, którzy lubią kawowe klimaty :)
OdpowiedzUsuńmam pytanie dotyczce biszkoptu. jesli nie mam 3 jednkowych foremek to składniki cista dzielę na 3 części i piekę po kolei? bo raczej masa nie może czekać
OdpowiedzUsuńdziękuję za odpowiedź, pozdrawiam
Możesz podzielić, myślę, że masie nic się nie stanie. U mnie czekała już w foremkach na miejsce w piekarniku. Możesz też upiec jeden biszkopt i potem go przekroić. Ja zupełnie nie mam do tego talentu dlatego upiekłam w trzech częściach :)
UsuńJa piekłam po kolei, bo inaczej nie dało rady. Dwa wyszły super, a trzeci trochę był inny (bardziej kruchy niż puszysty, ale nie wiem czy to wina tego, że masa tyle czekała czy tego, że moja Mama za długo przytrzymała ją w piekarniku...:))
Usuńjak większość zabierałam się do tego ciasta długo...jednak napatoczyła się okazja i poświęciłam pewien październikowy wieczór żeby komuś zrobić przyjemność tym ciastem, jak się okazało przyjemność zrobiłam wszystkim..ciasto jest niesamowite- wilgotne, czekoladowe, kawowe - już mam w planach zrobienie z niego tortu na 50 urodziny mojego taty, myślę, że sprawdzi się świetnie i znowu zaskoczy wszystkich, a no i wygląda dosłownie obłędnie, ja jeszcze wierzch posypałam kakaem, a to dlatego, że ciasto robiłam dosłownie w nocy i po otworzeniu lodówki o poranku wierzch ciasta wyglądał hm.. mało estetycznie :), dla mnie kakao też dodało fajnych walorów smakowych temu ciastu! polecam i dziękuję za świetny przepis!
OdpowiedzUsuńMiło mi to słyszeć :) Myślę, że tort na bazie opery wyjdzie świetny, w ogóle ciężko nie lubić tego ciasta jeśli lubi się kawę :)
UsuńJa jak pisalam moja i bylam gotowa z 30 stronami to wysiadl mi komputer. Na dodatek zapomnialam o backup. Na szczescie pamietalam wiekszosc pracy, no coz do obrony trzeba wiedziec co w tej pracy magisterskiej jest. Ciasto wysmienite!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam/ Gosia