Uwielbiam domowe pieczywo. Z resztą czy kogoś trzeba przekonywać do świeżych, cieplutkich bułeczek prosto z piekarnika? Nic nie wzmaga apetytu tak, jak ich zapach wypełniający dom podczas pieczenia.
Do tej pory piekłam głównie chleb. Z bułkami jakoś nigdy nie było mi po drodze. Jeść też wolę chleb, najlepiej pełnoziarnisty, na zakwasie samodzielnie wyhodowanym. Chyba, że mówimy o bułkach z sezamem. Nie wiem co takiego mają w sobie, ale kiedy widzę pieczywo pokryte ziarenkami sezamu nie mogę mu się oprzeć. Tak było z tymi bajglami, które podpatrzyłam u Basi na blogu Życie w apetycie. Wyglądały tak wspaniale, że nie mogłam przestać o nich myśleć. Poza tym szalenie intrygował mnie sposób przygotowywania, gdzie jednym z elementów jest krótkie obgotowywanie wyrośniętych bajgli we wrzącej wodzie.
Do przepisu Basi dodałam od siebie zamianę połowy zwykłej mąki pszennej na pełnoziarnistą, a zamiast świeżych drożdży dodałam suszone, które akurat miałam pod ręką. Myślałam, że dodatek cięższej mąki pełnoziarnistej spowoduje, że ciasto będzie miało większy problem z wyrośnięciem, ale już po niecałej godzinie podwoiło swoją objętość. Być może to przez miejsce wyrastania, którym był taras mojego domu. Swoją drogą jest idealny do takich zadań w ciepłe, słoneczne dni. Myślę, że następnym razem spróbuję użyć tylko mąki pełnoziarnistej.
Jeszcze tego samego dnia połowa bajgli zniknęła bez śladu. Drugą połowę zamroziłam, a gdy najdzie mnie ochota wrzucam jednego do ciepłego piekarnika i po kilku minutach mam bajgla jak świeżo upieczonego.
Składniki na 10 bajgli:
250 g maki pszennej zwykłej
250 g mąki pszennej pełnoziarnistej
1 łyżeczka soli
1 łyżka cukru
1 paczuszka drożdży instant (7 gramów)
1 łyżka oliwy z oliwek
250 ml ciepłej wody
jajko do posmarowania
sezam do posypania
2 litry wody
2 łyżki cukru
W ciepłej wodzie rozpuszczamy cukier i wsypujemy drożdże, a następnie odstawiamy na kilka minut. W tym czasie mieszamy ze sobą obie mąki i sól. Dodajemy do nich drożdże i oliwę. Wyrabiamy ciasto w razie potrzeby podsypując mąką. Ciasto powinno być dość twarde, elastyczne i łatwo odchodzić od rąk. Formujemy kulkę i wkładamy do lekko naoliwionej miski, smarujemy też oliwą wierzch ciasta. Odstawiamy do wyrośnięcia w ciepłe miejsce na ok. godzinę.
Wyrośnięte ciasto dzielimy na pół, a następnie każdą połowę na pięć równych części. Z każdej części formujemy wałek węższy na końcach i zwijamy w kształt bajgla z charakterystycznym supełkiem z końcówek. Zostawiamy do wyrośnięcia na ok. 25 min.
Piekarnik nagrzewamy do 250°C. W dużym garnku gotujemy 2 litry wody z dwoma łyżkami cukru. Za pomocą łyżki cedzakowej wkładamy bajgle do wrzącej wody na 1 minutę (po 30 sekund na stronę), wykładamy na blachę wyłożoną papierem. Smarujemy bułeczki roztrzepanym jajkiem i posypujemy sezamem lub makiem wedle uznania. Pieczemy 15 min, aż będą złociste.
Gosia, ti ammiro!! Magda
OdpowiedzUsuńJej, jeszcze nigdy nie piekłam bajgli. Ba - jadłam je tylko kilka razy w życiu. Do tego powiem Ci, że porównując tamte, Twoje wyglądają najlepiej. :)
OdpowiedzUsuńPięknie wyglądają! ja też lubię takie świeże i domowe pieczywo! Chyba sie skuszę na ich zrobienie :)
OdpowiedzUsuńPysznie wyglądają! Przepis zapisuję.
OdpowiedzUsuńPiękne!
OdpowiedzUsuńOstatnie zdjęcie pokazuje cały ich urok.
Uwielbiam.
Przepiękne zdjęcia! Nigdy nie piekłam bajgli. Muszę w końcu się zmobilizować;)
OdpowiedzUsuńGosiu, mistrzostwo świata! Za kilka dni zabieram się za wersję pełnoziarnistą!
OdpowiedzUsuńTwoje wyszły cudownie!
Uwielbiam Twojego bloga, robisz śliczne zdjęcia!
Pozdrawiam serdecznie!
Dziękuję Ci bardzo za takie miłe słowa :)
Usuńzjadłabym taką konkretną "kanapkę" na śniadanie... naładowaną dodatkami i w dodatku zdrową, bo pełnoziarnistą
OdpowiedzUsuńŚlicznie Ci wyszły! Uwielbiam takie domowe pieczywo :)
OdpowiedzUsuńEkstra! Uwieelbiam bajgle :)
OdpowiedzUsuńI w ogóle: krakowską kuchnie żydowską :)
Mroziłam przed czy po upieczeniu?
Po upieczeniu. Potem zazwyczaj wyjmuję wcześniej i samo się odmraża lub wrzucam na kilka minut do ciepłego piekarnika albo mikrofalówki
UsuńZnakomite. Kanapka z takiego bajgla musi smakować świetnie :)
OdpowiedzUsuńPiękne Ci wyszły ;D
OdpowiedzUsuńWyglądają wspaniale, bardzo apetycznie :)
OdpowiedzUsuńKocham bajgle! cudne sezamowe bułki Ci się upiekły:)
OdpowiedzUsuńAle puszyste:-)!
OdpowiedzUsuńOstatnio moja mania pieczenia bułeczek nieco przygasła, ale teraz mam inspirację! Wypróbuję Twój przepis!
OdpowiedzUsuńPostanowienie na weekend- robię bajgle wg. Twojego przepisu! Są cudne i wyglądają obłędnie!
OdpowiedzUsuńNo i znalazłam przepis na pełnoziarniste bajgle, których u siebie w sklepach nie dostanę, to chociaż chciałam sobie upiec. Niesamowicie smacznie wyglądają :))
OdpowiedzUsuń