Quinoa burgers
Recipe in English below
Nareszcie
są zapowiadane burgery. Niestety ostatnie mgliste dni trochę mi utrudniły
robienie zdjęć i dlatego tyle to trwało.
Pisałam
ostatnio, że hamburgery nigdy nie były moją ulubioną potrawą. Teraz muszę chyba
zmienić zdanie. Ta wersja smakowała mi dużo bardziej niż sie spodziewałam. Z
resztą nie tylko mi. Nawet mój brat, który kręcił nosem, że jak to mogą być
hamburgery bez mięsa i dlaczego ta komosa tak dziwnie pachnie, zjadł jednego ze
smakiem. Jak widać bez mięsa też może być smacznie.
To
było moje zupełnie pierwsze podejście do komosy. Kupiłam paczkę przypadkowo,
pod wpływem impulsu i przeleżała w szafce zapomniana jakiś miesiąc. W końcu
uznałam, że trzeba by coś z niej zrobić i przekonać się na własnej skórze co
jest w niej takiego, że cały świat za nią szaleje. W dzieciństwie nie lubiłam
kasz. Wyczynem było przekonanie mnie do zjedzenia odrobiny jęczmiennej, o
gryczanej nawet nie było rozmowy. Dziś jęczmienną uwielbiam, gryczanej dalej
nie lubię. Ale ogólnie do różnego rodzaju kasz się przekonałam i zazwyczaj wolę
je od ziemniaków. Komosa też mi do gustu przypadła, choć podeszłam do niej
odrobinę nieufnie :) Z podanej porcji wychodzi tylko 5 burgerów, ale jedna taka
kanapka jest w stanie nasycić nawet bardzo głodną osobę.
Burgery
były dokładnie takie jak chciałam. Chrupiąca skórka i miękki środek. Na smak
najbardziej wpłyną bulion. Ja wybrałam drobiowy, ale równie dobrze sprawdzi się
warzywny lub jakikolwiek inny. Ale z drobiowym było pyszne :) Już myślę nad
jakimś innym wariantem burgerów z komosy. Na szczęście w zamrażalniku mam zapas
pełnoziarnistych bułek do hamburgerów. A na samą komosę mam już parę fajnych
pomysłów :)
Składniki:
5
dużych burgerów
150
g komosy ryżowej
2
szklanki (500 ml) bulionu warzywnego lub drobiowego
1
mała cebula
1
łyżka oliwy z oliwek
1
jajko
5
łyżek bułki tartej
sól
i pieprz do smaku
Komosę
płuczemy pod bieżącą wodą i gotujemy w bulionie, na małym ogniu ok. 30 min, aż
wchłonie cały płyn. Przekładamy do miski i odstawiamy do ostygnięcia.
Cebulę
drobno kroimy i podsmażamy na oliwie, aż się zeszkli (ok. 2 min). Przekładamy
ją do przestudzonej komosy. Dodajemy
jajko, bułkę tartą, sól, pieprz i dokładnie mieszamy. Dzielimy na 5 części i
formujemy burgery najpierw robiąc kule, a potem spłaszczając. Patelnie smarujemy
odrobiną oliwy, smażymy burgery po około 3 - 4 min na stronę, aż się ładnie
przyrumienią.
Składamy
hamburgery najlepiej z pełnoziarnistymi bułkami i ulubionymi dodatkami.
English
Ingredients:
makes 5 big burgers
150 g quinoa
500 ml chicken or vegetable stock
1 small onion
1 tbsp olive oil
1 egg
5 tbsp breadcrumbs
salt and pepper to taste
Rinse quinoa and cook it with stock
on low heat for about 30 minutes, until it drinks all of the liquid. Transfer it into a bowl and set aside to cool
down.
Chop finely onion and fry it on
olive oil for 2 minutes. Put it into a bowl with quinoa. Add egg, breadcrumbs,
salt, pepper and mix well, until everything combines. Divide it into 5 parts
and start forming your burgers. First make balls, then press them to a burger
form. Brush frying pan with a little oil and fry them for 3 - 4 minutes on each
side, until will be golden brown.
Make the actual hamburgers using
whole wheat burger buns.







Nie wiem co z tą komosą - wszyscy zachwyceni :). Ja kiedyś nabyłam torebkę i po ugotowaniu wielkie rozczarowanie - ziemisty smak, lekko jakby stęchły. Czy może to być wina złego produktu, czy też moje kubki smakowe i węchowe zwariowały? (data ważności była dobra, kasza z upraw bio)
OdpowiedzUsuńDorota
Kto wie, może po prostu Ci nie posmakowała. A może warto poszukać jakiegoś fajnego przepisu, niektóre rzeczy są po prostu trochę cięższe do dobrego przygotowania jak np. szpinak :)
UsuńJa burgery - takie "prawdziwe", miesne - bardzo lubie, o ile sa dobrze zrobione. Ale chetnie siegam tez po bezmiesne alternatywy, a ta bardzo mi sie podoba.
OdpowiedzUsuńJa quinoa jadłam po raz pierwszy w Peru, tam jest bardzo popularna zupa z tą kaszę, coś w rodzaju naszego krupniku. Do tej pory jadłam ją tylko właśnie albo w zupie, albo jako dodatek do sosu, fajny pomysł z tymi burgerami, muszę wypróbować.
OdpowiedzUsuńPiękne zdjęcia.
OdpowiedzUsuńAle pomysł ! A ja nie jadałam burgera od jakiś 10 lat co najmniej : ) Wyślij mi go pocztą: ) proszę !
OdpowiedzUsuńJak zrobię nową porcję to wyślę, bo tych 5 już dawno nie ma :)
Usuńa ja właśnie zostałam posiadaczką komosy!:) coś czuję, że będę się zachwycać twoim burgerem:P
OdpowiedzUsuńZdjęcia piękne, a burgery wierzę,że smaczne są:)
OdpowiedzUsuń