piątek, 26 kwietnia 2013

Dreszczowiec z sufletem w roli głównej

St Clement's souffle
Scroll down for recipe in English

Scena pierwsza. W niedzielny poranek, to dla mnie znaczy tak ok. 10,  schodzę na dół do kuchni. Pod pachą niosę księgę mądrości Gordona Ramsay'a, która ma mi pomóc w przygotowaniu mojego pierwszego sufletu. Kładę ją na stolę, znajduję odpowiednią stronę. Przepis już znam, czytałam go dokładnie poprzedniego dnia. Poza tym oglądałam film jak to Gordon suflet zaleca robić, więc czuję się dość pewnie. W końcu nie taki suflet straszny...
Szybko przebiegam wzrokiem po liście składników i zaczynam robić bazę. Mleko, śmietanka, żółtka. Wszystko według planu. Mieszam i mieszam żółtka z cukrem. Idzie trochę ciężko, ale idzie. Gotuję bazę. Wszystko jak z obrazka. Żółciutka, kremowa, żadnych grudek. Ideał.
Jestem zadowolona. Odstawiam masę do ostygnięcia i siadam nad książką, żeby raz jeszcze ogarnąć kolejne kroki. Czytam i coś mi się nie zgadza. Ubić białka z cukrem? Rzut oka na listę składników. Jest cukier, ale przecież poszedł do żółtek. Innego nie ma. Czując się lekko zagubiona i skonsternowana zaczynam czytać przepis od początku. Dwie linijki tekstu i już widzę co jest grane. Nie jest dobrze. Jak wół stoi, żeby żółtka utrzeć z połową cukru. 

Teraz zaczyna się kombinowanie co tu zrobić. Gotować masę raz jeszcze? Nie, na to nie mam czasu, w końcu musze jeszcze zrobić zdjęcia. Dobra, decyduję się jechać z tym co mam. Aż tak źle przecież nie będzie. Dodaję dwie dodatkowe łyżki cukru do białek i modlę się, żeby to wystarczyło.
Z sercem na ramieniu zaczynam mieszanie. Najpierw część białek ucieram z bazą, potem zaczynam delikatne mieszanie. Już widzę, że konsystencja nie jest idealna, trochę za rzadka. Na filmiku Gordona wyglądała inaczej. Dobra, może się nie znam, pierwszy raz to robię. A jak opadnie to i tak nic się nie stanie. Wypełniam ramekiny, stukam według instrukcji, wyrównuje nożem i robię sztuczkę z kciukiem. Suflety lądują w piekarniku. Siadam i obserwuje. Z napięciem czekam czy zaczną rosnąć. Po kilku minutach widzę ruch. Jest, coś się dzieje. Rosną.
Urosły wszystkie cztery. Wyjmuje je z piekarnika. Na zdjęcia mam tylko 15 minut. Potem oglądam amerykańskiego Masterchef'a. Dwa suflety nie wytrzymały tej napiętej atmosfery i padły, ale zrobiły to tak wdzięcznie, że na zdjęciach też się znalazły. Dwa przetrwały całą pospieszną sesję.
Po wszystkim siadłam z sufletem, odetchnęłam i popatrzyłam jak męczą się inni :) 
Suflet pomarańczowy
przepis z książki "Ultimate Cookery Course" G. Ramsay'a

Składniki:
150 ml mleka
100 ml śmietany kremówki
100 g cukru
3 duże żółtka
15 g mąki pszennej
10 g mąki ziemniaczanej
4 duże białka
sok i skórka z 1 cytryny
sok i skórka z 1 pomarańczy

miękkie masło do wysmarowania form
cukier lub drobno starta czekolada do wysypania form
cukier puder do posypania

Mleko i kremówkę podgrzewamy w rondelku. W tym czasie ucieramy do białości żółtka z połową cukru dodając pod koniec ucierania obie mąki. Gdy mleko ze śmietaną będą tuż przed momentem gotowania się zdejmujemy rondelek z ognia, dodajemy połowę mieszanki do jajek i szybko mieszamy żeby się nie ścięły. Dodajemy resztę mleka, mieszamy. Stawiamy rondelek z powrotem na ogniu, przelewamy do niego jajka z mlekiem i gotujemy cały czas mieszając, aż masa zgęstnieje. Trwa to ok. 4 - 5 minut. Odstawiamy masę do całkowitego ostygnięcia.
Bierzemy 4 ramekiny o pojemności 250 ml i smarujemy je dokładnie masłem, najlepiej 2 razy. Wysypujemy wnętrza cukrem lub startą czekoladą. Wstawiamy do lodówki i wyjmujemy dopiero, gdy będą potrzebne.
Białka ubijamy z kilkoma kroplami soku z cytryny. Gdy piana zacznie robić się sztywna powoli dodajemy pozostały cukier i ubijamy dalej, aż otrzymamy błyszcząca bezę.
Dodajemy do masy jajecznej skórkę cytrynową i pomarańczową oraz 120 ml mieszanki soku cytrynowego i pomarańczowego. Dokładnie mieszamy.
Dodajemy do masy 1/3 bezy i mieszamy bardzo dokładnie, najlepiej trzepaczką. Gdy wszystko się połączy dodajemy resztę bezy i bardzo delikatnie mieszamy szpatułką do połączenia się. Przekładamy masę do ramekinów, uderzamy mini kilka razy o stół, żeby pozbyć się pęcherzyków powietrza i dokładnie rozprowadzić  masę. Ramekiny napełniamy aż do brzegów i wyrównujemy powierzchnię nożem. Przejeżdżamy kciukiem po wewnętrznej krawędzi ramekinów oddzielając masę od naczynia.
Pieczemy w 200C przez 15-20 min. Po wyjęciu posypujemy cukrem pudrem i od razu podajemy.   

In English:
 
recipe from "Ultimate Cookery Course" book by G.Ramsay

Ingredients:

150 ml milk
100 ml heavy cream
100 g caster sugar
3 large egg yolks
15 g all purpose flour
10 g cornflour or potato flour
4 large egg whites
zest and juice of 1 lemon
zest and juice of 1 orange

soft butter, for brushing
sugar or grated chocolate, for sprinkling ramekins
powdered sugar, for dusting 

Pour the milk and cream into a pot and heat it up, bringing it just below boiling point. Meanwhile, whisk egg yolks with half of the sugar, until pale. Add both flours and whisk again. Pour in half of the milk and whisk quickly, then and remaining milk. Pour the mixture back into a pot and still whisking cook for about 4 - 5 minutes, until thick. Leave to cool.
Take four 250 ml ramekins and brush them with softened butter two times. Sprinkle insides with sugar or grated chocolate and place into a fridge until needed.
Whisk egg whites with a drop of lemon juice until soft peaks. Start slowly adding sugar and whisk until you will have stiff peaks.
Add lemon and orange zest into a soufflé base. Then, add 120 ml of measured out lemon - orange juice and whisk it in. 
Whisk a 1/3 of meringue into a soufflé base. When everything combines add remaining meringue and very carefully fold it in. Fill each ramekin to the top. Tap them on work surface to get rid of any air bubbles. Smooth the surface with a knife and run your thumb around the inside edge of each ramekin.
Bake in 200C (392F) for 15 -20 minutes. Dust with powdered sugar and serve immediately.  


 

5 komentarzy:

  1. Yummy! One of my favorite things!

    OdpowiedzUsuń
  2. Łał, pełen sukces, i to za pierwszym razem!
    Tak na marginesie, też planuję pierwszy suflet przygotować za przepisu Gordona. Może mi się uda choć w połowie tak ładny jak Twój :)

    OdpowiedzUsuń
  3. podobno suflety wyczuwają Twój strach, dwa całkiem ładnie dały się nabrać, pozostałe Cię przejrzały ;) z tym cukrem który w przepisie ma słabo zauważalny zwrot "połowę" to stara baśń, też się dałem naciąć w jakimś innym przepisie, chyba lepiej pisać 50g+50g na liście składników :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, podobnie chyba mają makaroniki :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...