środa, 17 kwietnia 2013

O fotografii kulinarnej kilka słów wstępu...

Moi Drodzy,

Chciałabym Was bardzo serdecznie zaprosić na cykl postów poświęconych tematyce fotografii kulinarnej. Pomysł na stworzenie czegoś takiego pobrzmiewał mi już w głowie od kilku miesięcy i nareszcie doczekał się realizacji. Użycie słowa "cykl" a nie "kurs" jest nieprzypadkowe. Broń Boże nie aspiruję do stworzenia jakiegokolwiek kompendium wiedzy na temat fotografii kulinarnej. Raczej nie pojawią się tu techniczne zagadnienia np. związane z ekspozycją czy zaawansowanym kalibrowaniem bilansu bieli. Oczywiście, co nieco mi o tym wiadomo, ale są ludzie dużo bardziej w tej materii kompetentni ode mnie i dużo świetnych, fachowych tekstów na ten temat powstało. Jeśli wspomnę o jakimś czysto technicznym aspekcie fotografii, to raczej tylko po to, aby podzielić się moimi osobistymi doświadczeniami i luźnymi przemyśleniami.    

Dlaczego zdecydowałam się pisać o fotografii kulinarnej?

Z kilku prostych powodów. Po pierwsze dlatego, że uwielbiam fotografowanie jedzenia i sprawia mi to ogromną satysfakcję. Nie jestem ekspertem ani zawodowym fotografem. Wszystkiego nauczyłam się sama, metodą prób i błędów i lekturą wielu książek na temat fotografii, nie tylko kulinarnej. Całkowicie zdaję sobie sprawę, że jeszcze wiele nauki przede mną, ale wiem też, że po roku intensywnego fotografowania zebrałam trochę doświadczeń, którymi teraz chciałabym się podzielić. W końcu wymiana doświadczeń jest jedną z najwspanialszych form nauki dla obu stron :)
Widzę też rosnące zainteresowanie fotografią kulinarną. Jest wiele osób, ja też się do nich zaliczam, które bardzo lubią o tym czytać, poznawać doświadczenia innych i porównywać je ze swoimi.

Czy bloger kulinarny musi być fotografem?

Absolutnie tak nie uważam. Na to pytanie natrafiłam już wiele razy i ono ciągle krąży w blogosferze co jakiś czas wypływając. Moje zdanie na ten temat jest takie, że każdy ma prawo prowadzić swojego bloga wedle swojego uznania i nikt nie powinien na nic naciskać ani próbować ingerować w zamysł autora. Nie każdy musi lubić fotografowanie, w końcu jesteśmy blogerami kulinarnymi :) Ale prawdą jest też, że większa część osób prowadzących blogi kulinarne w jakimś stopniu fotografią się interesuje i mam nadzieję, że dla tych osób moje doświadczenia okażą się choć trochę przydatne.
Warto też wspomnieć, że wielu zawodowych fotografów kulinarnych zaczynało jako zwykli blogerzy i czasami można sobie sięgnąć do ich wczesnych zdjęć, pocieszyć się i na własne oczy przekonać, że nauka i ciągłe doskonalenie swoich umiejętności przynosi efekty :)   

O czym dokładnie będę pisać?

O moich własnych doświadczeniach związanych ze wszystkimi aspektami fotografowania jedzenia, od sprzętu, rekwizytów, podkładów itp., przez światło, stylizację, fotografowanie, aż do postprodukcji. Pomysły na dużą część tematów już mam, ale koncepcja cały czas się rozwija i ciągle coś nowego przychodzi mi do głowy. Jestem też otwarta na wszelkie pomysły i sugestie od Was :) 

Jakiego sprzętu używam?

Fotografuję aparatem Canon 500D i obiektywem Canon 50mm 1.8, używam też statywu Velbon EX-630.
Wszystkie zdjęcia wykonuję w świetle naturalnym. Do odbijania używam domowej roboty srebrnych blend (kawałki grubej tektury oklejone folią aluminiową), czasami białego styropianu (rzadko, bo się kruszy), ale najczęściej korzystam z ekranów odbijających zrobionych z płyt kartonowo - piankowych (foam boards), które kupiłam w sklepie z artykułami dla artystów. Do pochłaniania używam płytek czarnych, które czasami pełnią też rolę tła na zdjęciach. Ale o tłach, podkładach i rekwizytach będzie więcej innym razem :) Rozpraszanie światła odbywa się zazwyczaj za pomocą zwykłej, gładkiej, białej firanki lub cienkich, białych zasłon.

Gdzie znaleźć informację o technicznych aspektach fotografii (przysłona, czas naświetlania, ISO, bilans bieli itp.)?

Oczywiście można korzystać z internetu, ale czasami trudno jest zweryfikować prawdziwość takich informacji. Te sprawy poruszone są też w wydawnictwach o fotografii kulinarnej (np. "Ujęcia ze smakiem" H. Dujardin), ale zwykle są potraktowane dość skrótowo.
Ja osobiście czytałam i polecam książki fotografa Bryan'a Peterson'a, gdzie wszystkie te techniczne, zawiłe na pierwszy rzut oka sprawy są bardzo przystępnie wyjaśnione i dokładnie omówione. Jeśli ja zrozumiałam, a technika naprawdę nie jest moją mocną stroną, to chyba każdy może zrozumieć :)
Pamiętajcie też, że książki nie koniecznie trzeba od razu kupować. W większości bibliotek miejskich, wojewódzkich czy uczelnianych jest całkiem sporo publikacji o fotografii.

Tyle tytułem wstępu. Gorąco zachęcam Was do komentowania i dzielenia się swoimi doświadczeniami. Już wkrótce pojawi się pierwszy bardziej konkretny post. Na początku będę chciała napisać o tym, czy do fajnych i apetycznych zdjęć niezbędna jest lustrzanka i czy zwykłym kompaktem można osiągnąć podobne, bardziej profesjonalne rezultaty. Specjalnie odszukałam mój stary kompakt i eksperymentowałam z nim, więc zapraszam serdecznie :) 



19 komentarzy:

  1. Bardzo fajny pomysł! Z chęcią będę zagłębiać się w lekturze a i sama dodam swoje 3 grosze :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekam na więcej !
    Chciałabym związać swoją przyszłość z fotografią kulinarną, ale nie ukrywam, że jest mi bardzo trudno samej, dlatego z niecierpliwością będę czekać na kolejne posty !

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo fajny post. Prawda jest, że ładne zdjęcie przyciąga uwagę. Czekam na kontynuację:)

    OdpowiedzUsuń
  4. No właśnie, też wyznaję zasadę, że nie trzeba mieć wypasionego studia (chociaż fanie byłoby), żeby robić ładne fotki, jak piszesz zwykła firanka i ekran odbijający światło potrafią zdziałać cuda :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze to umieć wykombinować coś fajnego z tego co się ma :) Tak, studio byłoby fajnie mieć, ale jak na razie dla mnie to nieosiągalne

      Usuń
  5. Już nie mogę się doczekać kolejnych wpisów. A książki Bryan'a Peterson'a już zapisuję na listę moich zakupów :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja chętnie dowiedziałabym się jak to wygląda od zaplecza :) Np jakbyś zrobiła zdjęcie jak ustawiłaś firanki, blendy itd :) z której strony bierzesz światło. W ogóle to wszystkiego chętnie się dowiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się przy okazji następnej sesji na bloga coś takiego przygotować i może powstanie post o tym, jak wygląda moja typowa praca nad postem, dzięki wielkie za fajny pomysł :)

      Usuń
    2. Proszę bardzo :) Przynajmniej się czegoś nauczę :)

      Usuń
  7. Nie mam ambicji na bycie kulinarnym fotografem, ale jestem fanką pięknych zdjęć w blogosferze i jestem ciekawa, jak to wygląda od kuchni:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja uczę się na własnych błędach i każda pomoc mi się przyda!Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo fajny pomysł, chętnie skorzystam z Twoich rad, ja bardzo lubię gotować, bardzo lubię też fotografować i właśnie zbieram na lustrzankę, choć niestety jej wizja nieco się odsuwa w czasie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak to jest, że czasami trzeba na niektóre rzeczy trochę poczekać

      Usuń
  11. świetny pomysł z taką serią wpisów! czekam na więcej porad :)

    OdpowiedzUsuń
  12. super jestem na etapie nauki fotografowania żywności. dziękuję będę do Ciebie zaglądać :)

    OdpowiedzUsuń
  13. jaki doradziłabyś statyw do aparatu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy jaki masz aparat i obiektyw. Przede wszystkim stawiałabym na solidność i stabilność, żeby przy wymianie sprzętu na większy/cięższy, statyw dalej mógł służyć. Ja ze swojego do końca zadowolona nie jestem i planuję zmienić, więc nie polecę go :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...