wtorek, 5 listopada 2013

Zupa dyniowa

Pumpkin soup 
Scroll down for recipe in English 
W dzieciństwie byłam raczej wybredna. Nakłonienie mnie do zjedzenia wielu rzeczy graniczyło niemal z cudem. Byłam dzieckiem nadzwyczaj upartym i im bardziej usiłowano mnie do czegoś przekonać, tym bardziej ja się opierałam. Nie ukrywam, że często był to wynik czystej złośliwości i nie raz czerpałam dziwną satysfakcję z wyprowadzani innych z równowagi. I nie chodziło tyko o jedzenie. Moja złośliwa strona przodowała przede wszystkim w kwestii zdrowia i różnych zabiegów z tym związanych. Szczególnie utkwiła mi w pamięci scena, w której rodzice zabrali mnie na badania krwi, których oczywiście nie chciałam, ale że byli silniejsi musiałam ulec. Skoro nie udało mi się zapobiec niechcianemu pobieraniu krwi, to postanowiłam, że przynajmniej porządnie dam popalić wszystkim bogu ducha winnym osobom, które miały nieszczęście być przy tym obecne. Były krzyki, szarpanina i odgrażanie się w sposób, w jaki kilkuletnie dziewczynki nie powinny się odgrażać. Z kolei innym razem ugryzłam szkolną dentystkę :) Ale to już historia na inną okazję, więc wróćmy może do jedzenia.

Z jedzeniem było tak, że jak każde chyba dziecko nie przepadałam za warzywami. Ciągle pamiętam ohydny smak brukselki i absolutnie znienawidzonej do dziś gotowanej marchewki z groszkiem. Wydaje mi się nawet, że nie raz płakałam żeby tylko uniknąć jedzenia rzeczonych specjałów. Nie chciałam też jeść pomidorów, majonezu, ryb i grzybów. Ale prawdziwy koszmar zaczynał się, gdy podawano mi zupę, która w tamtym czasie absolutnie nie była dla mnie pełnowartościowym posiłkiem. W ogóle była zbędnym elementem, bez którego jak najbardziej można się obyć, co też za każdym razem chciałam mamie wytłumaczyć. Oczywiście, kończyło się tym, że zupę zjeść musiałam, przynajmniej kilka łyżek, żeby dostać drugie danie. Tak więc jadłam z ostentacyjną niechęcią, efektami dźwiękowymi podkreślającymi moją niedolę i obowiązkowo z rzucanymi co chwilę komentarzami dotyczącymi smaku. Chyba jedynym wyjątkiem była zupa pomidorowa, która do dziś pozostaje moją absolutnie ukochaną. Ale musi być z makaronem. Z ryżem nie tknę, chociaż sam ryż jem nader chętnie i w dużych ilościach. Taka jestem dziwna.

Wspominając tamte czasy, podziwiam cierpliwość mojej mamy, która musiała to wszystko znosić i jeszcze jakoś mnie karmić. Dziś trochę zmądrzałam, przynajmniej w kwestii zup i wiele z nich dopuszczam co jakiś czas. Chętnie jadam wspomnianą już pomidorową, rosół oraz barszcze biały i czerwony. Właściwie to myślałam, że więcej tego naliczę i wychodzi na to, że tylko takie zupy jem. Cóż, nie ze wszystkich dziwactw się wyrasta. Do tej obfitości i różnorodności jadanych przeze mnie zup dodać mogę dyniową, co sprawi, że moja lista będzie dłuższa, a ja będę się wydawała bardziej normalna. Dyniowa jest wspaniała, a ostra od papryczek chili i lekko kokosowa, zagryzana domowym chlebem na zakwasie to już w ogóle. Polecam spróbować.
Składniki:

750 ml bulionu drobiowego (może być też warzywny)
500 g puree z dyni
1-2 ząbki czosnku (zależy od upodobań)
200 ml mleczka kokosowego
2-3 gałązki tymianku
1 łyżeczka curry
1 1/2 łyżeczki mielonego imbiru
1/8 łyżeczki gałki muszkatołowej
1/2 małej papryczki chili, pokrojonej drobno
sól i pieprz do smaku

kwaśna śmietana do podania

Do garnka wlewamy bulion i podgrzewamy. Dodajemy puree z dyni oraz mleczko kokosowe. Rozgniatamy czosnek i dodajemy do zupy razem z gałązkami tymianku oraz curry, imbirem i gałką. Gotujemy przez kilka minut. Na koniec dodajemy drobno posiekana papryczkę. Doprawiamy solą i pieprzem wedle uznania.
Podajemy z łyżką kwaśnej śmietany.  
In English
Ingredients:

750 ml chicken stock (or vegetable one)
500 g pumpkin puree
1-2 garlic cloves
200 ml coconut milk
2-3 thyme springs
1 tsp curry powder
1 1/2 tsp ginger
1/8 tsp nutmeg
1/2 small chili pepper, finely chopped
salt and pepper, to taste

sour cream for serving

Heat up stock in a pot. Add pumpkin puree and coconut milk. Mince garlic and add to your soup along with thyme springs, curry, ginger and nutmeg. Cook for couple of minutes. Add chopped chili pepper. Season with salt and pepper to taste.
Serve with tbsp of sour cream. 

2 komentarze:

  1. Ja, podobnie jak ty, tez bylam strasznie wybredna, dopiero jako dorosla kobieta przekonalam sie do wielu rzeczy. Warzywa byly, oczywiscie, na czarnej liscie - praktycznie wszystkie, bez wyjatku. Dynia? W zadnym wypadku! Za to teraz nie wyobrazam sobie bez niej zycia. A dyniowe zupki, zwlaszcza nieco orientalne, uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja zup też nie lubiłam, nie jadłam ich w ogóle właściwie.Teraz lubię w zasadzie bardzo dużo zup, z pewnymi wyjątkami oczywiście- szczawiowa np; )
    I marchewka z groszkiem... do dzisiaj jej nienawidzę i ten jej zapach przy gotowaniu, fe!; D
    Ale dyniową zupę zawsze i wszędzie; D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...